MĘSKIE HORMONY · 3 MIN CZYTANIA
Jak nie zniszczyć sobie zdrowia terapią TRT: 5 zasad, które powinien znać każdy mężczyzna na testosteronie
Jak nie zniszczyć sobie zdrowia terapią TRT: 5 zasad, które powinien znać każdy mężczyzna na testosteronie
Jak nie zniszczyć sobie zdrowia terapią TRT: 5 zasad, które powinien znać każdy mężczyzna na testosteronie

DR N. MED. ROBERT JAREMA
20 000 + pacjentów
Urolog i androlog z 27 lat doświadczenia
Autor książki "Super moc. Testosteron. Twoja siła, zdrowie i pewność siebie"
Prawie każdego tygodnia przychodzą do mnie mężczyźni, którzy są na TRT, ale czują się gorzej niż się spodziewali. Mówią, że mają mniej energii, wahania nastroju, nowe problemy, których wcześniej nie mieli. Część z nich boi się, że popełnili błąd zaczynając terapię. To powtarzalne przypadki, które da się rozwiązać.


1. Źle wykonane badania mogą sabotować Twoje zdrowie przez lata
Po pierwsze: trzy miesiące bez kontroli na początku TRT to jakby wystrzelić rakietę w kosmos bez stacji kontroli lotu. Estradiol może być za wysoki już od drugiego tygodnia, hematokryt może rosnąć za szybko. Dawka musi być dostosowywana na bieżąco, zanim pojawią się niepożądane skutki uboczne. Pierwsze badania po 2 tygodniach, potem co 4–6 tygodni przez pierwsze 3 miesiące.
Po drugie: sposób przygotowania do badań ma ogromny wpływ na wyniki. Testosteron bada się rano, na czczo. Nie pij alkoholu 48 godzin przed badaniem. Nie trenuj 24 godziny wcześniej, bo przejściowy wzrost hormonów po treningu zaburza obraz. W rzeczywistości złe przygotowanie do badań może skutkować tym, że będziesz przyjmował źle dobraną dawkę aż do kolejnej wizyty, czyli najczęściej przez 6 miesięcy lub dłużej.
Wielu mężczyzn przychodzi do mnie po latach terapii opartej na błędnych danych!
A to już nie są żarty. Kluczowe jest więc, byś miał stałą, ciągłą opiekę oraz możliwość kontaktu ze specjalistą, najlepiej każdego dnia. Wizyty raz na pół roku to zdecydowanie za mało, gdy w grę wchodzi Twoje zdrowie.
2. Twój protokół może być przestarzały o ponad dekadę
200 mg co 14 dni to huśtawka hormonalna: szczyt drugiego dnia, dołek pod koniec drugiego tygodnia. Tak wyglądały protokoły 10 lat temu. Najczęstszy protokół dzisiaj opiera się na podawaniu minimalnej skutecznej dawki codziennie, najczęściej podskórnie.
Forma podawania ma duże znaczenie i powinna być dobrana do pacjenta. Najbardziej popularna forma dostarczania testosteronu, czyli zastrzyki domięśniowe powodują najwięcej problemów z policytemią — dotyczy to 40–66% mężczyzn. Z kolei pelety podskórne dają jedną z najstabilniejszych form terapii, ale pierwszy miesiąc przebiega w stanie superfizjologicznym i zwiększa ryzyko nadkrwistości — dlatego polecane są raczej bardziej zaawansowanym użytkownikom TRT.
Ostatecznie kluczowe jest jedno: żaden z tych protokołów nie jest złotym środkiem.
Ostatecznie dawka, forma i częstotliwość ZAWSZE powinny być dostosowywane do każdego pacjenta indywidualnie.
Więc jeśli nie wiesz dlaczego przyjmujesz testosteron w danej formie, to może być znak, że dostałeś protokół “standardowy”, często przestarzały o dekadę.
3. Twój testosteron może być 'w normie' laboratoryjnej, a Twój wolny testosteron na dnie
Większość facetów na TRT wie, że trzeba sprawdzać estradiol, ale niewielu rozumie, dlaczego. Testosteron aromatyzuje do estradiolu i gdy ten przekroczy 50 pg/ml, zaczynają się problemy: poranne obrzęki dłoni i twarzy, zatrzymywanie wody, labilność emocjonalna, spadek libido, a z czasem ginekomastia. Paradoksalnie, TRT może powodować zwiększone zmęczenie — właśnie przez zbyt wysoką dawkę i nasiloną aromatyzację. Wielu lekarzy tego nie wyłapuje.
No i SHBG. To białko może wiązać prawie połowę Twojego testosteronu i tym samym czynić go nieaktywnym. Możesz mieć testosteron całkowity w normie i nadal odczuwać wszystkie objawy niedoboru, bo Twój wolny testosteron pozostawia wiele do życzenia. Co więcej, forma podawania wpływa na SHBG: zastrzyki domięśniowe obniżają SHBG (wyższy wolny testosteron), a niski SHBG sam w sobie może być markerem insulinooporności.
Bez zmierzenia SHBG i wyliczenia testosteronu wolnego diagnoza jest najzwyczajniej niepełna.
4. TRT to nie magiczny eliksir
Samo wejście na TRT to zdecydowanie za mało. Testosteron wzmacnia wszystko, co spotka na swojej drodze - zarówno dobre, jak i złe procesy. Jak już wcześniej ustaliliśmy, źle prowadzona terapia może prowadzić do rozwoju policytemii, co oznacza dodatkowe obciążenie dla układu krążenia. TRT może też pogłębiać bezdechy senne. Może nasilać aromatyzację do estradiolu. Przy spożywaniu alkoholu może dodatkowo obciążać wątrobę.
Jeśli notorycznie się nie wysypiasz, dużo pijesz, przetrenowujesz się, Twój kortyzol jest stale poza skalą, to żadna dawka ani forma Ci nie pomoże.
A ostatecznie część mężczyzn nie potrzebuje TRT w ogóle.
Zmęczenie, spadek libido, mgła mózgowa - te objawy mogą mieć kilkanaście przyczyn poza testosteronem: tarczyca, insulinooporność, kortyzol, niedobory mikroelementów. Bez diagnostyki nie wiesz, czy leczysz przyczynę, czy przypadkiem nie zaklejasz objawów plastrem, który sam generuje nowe problemy.
5. Na koniec, najważniejsze…
Żaden facet na terapii TRT nie powinien dowiadywać się tych rzeczy z artykułu w internecie. Powinien usłyszeć je od swojego lekarza na pierwszej wizycie, a potem na każdej kolejnej.
Że protokół 200 mg co dwa tygodnie jest przestarzały o dekadę. Że estradiol powyżej 50 pg/ml wymaga interwencji, a nie „czekania." Że źle wykonane badania mogą skutkować złą dawką na kolejne pół roku lub dłużej. Że u wielu facetów TRT maskuje inne problemy zdrowotne.
Bo ostatecznie, jeśli którakolwiek z tych informacji jest dla Ciebie nowa, a Ty czujesz, że coś jest nie tak - nie zwlekaj. To może być znak, że Twoja terapia wymaga gruntownej zmiany.
1. Źle wykonane badania mogą sabotować Twoje zdrowie przez lata
Po pierwsze: trzy miesiące bez kontroli na początku TRT to jakby wystrzelić rakietę w kosmos bez stacji kontroli lotu. Estradiol może być za wysoki już od drugiego tygodnia, hematokryt może rosnąć za szybko. Dawka musi być dostosowywana na bieżąco, zanim pojawią się niepożądane skutki uboczne. Pierwsze badania po 2 tygodniach, potem co 4–6 tygodni przez pierwsze 3 miesiące.
Po drugie: sposób przygotowania do badań ma ogromny wpływ na wyniki. Testosteron bada się rano, na czczo. Nie pij alkoholu 48 godzin przed badaniem. Nie trenuj 24 godziny wcześniej, bo przejściowy wzrost hormonów po treningu zaburza obraz. W rzeczywistości złe przygotowanie do badań może skutkować tym, że będziesz przyjmował źle dobraną dawkę aż do kolejnej wizyty, czyli najczęściej przez 6 miesięcy lub dłużej.
Wielu mężczyzn przychodzi do mnie po latach terapii opartej na błędnych danych!
A to już nie są żarty. Kluczowe jest więc, byś miał stałą, ciągłą opiekę oraz możliwość kontaktu ze specjalistą, najlepiej każdego dnia. Wizyty raz na pół roku to zdecydowanie za mało, gdy w grę wchodzi Twoje zdrowie.
2. Twój protokół może być przestarzały o ponad dekadę
200 mg co 14 dni to huśtawka hormonalna: szczyt drugiego dnia, dołek pod koniec drugiego tygodnia. Tak wyglądały protokoły 10 lat temu. Najczęstszy protokół dzisiaj opiera się na podawaniu minimalnej skutecznej dawki codziennie, najczęściej podskórnie.
Forma podawania ma duże znaczenie i powinna być dobrana do pacjenta. Najbardziej popularna forma dostarczania testosteronu, czyli zastrzyki domięśniowe powodują najwięcej problemów z policytemią — dotyczy to 40–66% mężczyzn. Z kolei pelety podskórne dają jedną z najstabilniejszych form terapii, ale pierwszy miesiąc przebiega w stanie superfizjologicznym i zwiększa ryzyko nadkrwistości — dlatego polecane są raczej bardziej zaawansowanym użytkownikom TRT.
Ostatecznie kluczowe jest jedno: żaden z tych protokołów nie jest złotym środkiem.
Ostatecznie dawka, forma i częstotliwość ZAWSZE powinny być dostosowywane do każdego pacjenta indywidualnie.
Więc jeśli nie wiesz dlaczego przyjmujesz testosteron w danej formie, to może być znak, że dostałeś protokół “standardowy”, często przestarzały o dekadę.
3. Twój testosteron może być 'w normie' laboratoryjnej, a Twój wolny testosteron na dnie
Większość facetów na TRT wie, że trzeba sprawdzać estradiol, ale niewielu rozumie, dlaczego. Testosteron aromatyzuje do estradiolu i gdy ten przekroczy 50 pg/ml, zaczynają się problemy: poranne obrzęki dłoni i twarzy, zatrzymywanie wody, labilność emocjonalna, spadek libido, a z czasem ginekomastia. Paradoksalnie, TRT może powodować zwiększone zmęczenie — właśnie przez zbyt wysoką dawkę i nasiloną aromatyzację. Wielu lekarzy tego nie wyłapuje.
No i SHBG. To białko może wiązać prawie połowę Twojego testosteronu i tym samym czynić go nieaktywnym. Możesz mieć testosteron całkowity w normie i nadal odczuwać wszystkie objawy niedoboru, bo Twój wolny testosteron pozostawia wiele do życzenia. Co więcej, forma podawania wpływa na SHBG: zastrzyki domięśniowe obniżają SHBG (wyższy wolny testosteron), a niski SHBG sam w sobie może być markerem insulinooporności.
Bez zmierzenia SHBG i wyliczenia testosteronu wolnego diagnoza jest najzwyczajniej niepełna.
4. TRT to nie magiczny eliksir
Samo wejście na TRT to zdecydowanie za mało. Testosteron wzmacnia wszystko, co spotka na swojej drodze - zarówno dobre, jak i złe procesy. Jak już wcześniej ustaliliśmy, źle prowadzona terapia może prowadzić do rozwoju policytemii, co oznacza dodatkowe obciążenie dla układu krążenia. TRT może też pogłębiać bezdechy senne. Może nasilać aromatyzację do estradiolu. Przy spożywaniu alkoholu może dodatkowo obciążać wątrobę.
Jeśli notorycznie się nie wysypiasz, dużo pijesz, przetrenowujesz się, Twój kortyzol jest stale poza skalą, to żadna dawka ani forma Ci nie pomoże.
A ostatecznie część mężczyzn nie potrzebuje TRT w ogóle.
Zmęczenie, spadek libido, mgła mózgowa - te objawy mogą mieć kilkanaście przyczyn poza testosteronem: tarczyca, insulinooporność, kortyzol, niedobory mikroelementów. Bez diagnostyki nie wiesz, czy leczysz przyczynę, czy przypadkiem nie zaklejasz objawów plastrem, który sam generuje nowe problemy.
5. Na koniec, najważniejsze…
Żaden facet na terapii TRT nie powinien dowiadywać się tych rzeczy z artykułu w internecie. Powinien usłyszeć je od swojego lekarza na pierwszej wizycie, a potem na każdej kolejnej.
Że protokół 200 mg co dwa tygodnie jest przestarzały o dekadę. Że estradiol powyżej 50 pg/ml wymaga interwencji, a nie „czekania." Że źle wykonane badania mogą skutkować złą dawką na kolejne pół roku lub dłużej. Że u wielu facetów TRT maskuje inne problemy zdrowotne.
Bo ostatecznie, jeśli którakolwiek z tych informacji jest dla Ciebie nowa, a Ty czujesz, że coś jest nie tak - nie zwlekaj. To może być znak, że Twoja terapia wymaga gruntownej zmiany.
Zrób pierwszy krok
Zadbaj o swój testosteron pod okiem dr. n. med. Roberta Jaremy - eksperta z ponad 27-letnim doświadczeniem w leczeniu mężczyzn.
Najbardziej kompleksowy program opieki nad męskimi hormonami w Polsce
Zrób pierwszy krok
Zadbaj o swój testosteron pod okiem dr. n. med. Roberta Jaremy - eksperta z ponad 27-letnim doświadczeniem w leczeniu mężczyzn.
Najbardziej kompleksowy program opieki nad
męskimi hormonami w Polsce